Poczynania Yahoo, czyli dokąd zmierza ikona Internetu
2010-12-29 11:17:07W ciągu ostatnich dwóch lat, czyli w okresie rządów Carol Bartz Yahoo zrezygnowało z projektów wartych 4,8 mld dolarów. Teraz pracę stracić ma co 20. pracownik. Dokąd więc zmierza Yahoo?
Serwis Yahoo - przed lat symbol Internetu, stracił widocznie na znaczeniu. Powodem był niewątpliwie brak pomysłu na działalność, a także rosnąca konkurencja ze strony innych serwisów internetowych.Bezpośrednią konsekwencją tego było wyraźne pogorszenie sytuacji finansowej firmy, co mogło doprowadzić bardzo szybko do jej bankructwa. Kołem ratunkowym dla Yahoo było pojawienie się w styczniu 2009 roku Carol Bartz, której celem była stabilizacja finansowa firmy. Bartz chciała tego dokonać pozbywając się nierentownych przedsięwzięć. Jej działania zaczęły przynosić wymierne efekty. Yahoo zaczęło wypracowywać coraz większe zyski, ale o żadnej rewolucji w obrębie samego serwisu mówić nie można.
Wciąż jednak dochodzą nas słuchy sugerujące czas wielkich zmian w Yahoo. W połowie października pojawiły się pogłoski o możliwym przejęciu firmy przez AOL. Ze względów finansowych transakcja ta jest jednak niemożliwa do przeprowadzenia od ręki - Yahoo jest znacznie więcej warty od AOL-a.
Jest też umowa Yahoo z Microsoftem w kwestii wyszukiwarki. Obie firmy przestały de facto między sobą konkurować, widząc w tym szansę na przełamanie hegemonii Google'a - ten ma w Stanach Zjednoczonych 2/3 rynku, podczas gdy np. w Polsce około 97 procent. Jest więc, o co walczyć. Nie brak jednak krytyków tego mariażu, którzy wskazują, że Yahoo coraz bardziej traci swą odrębność.
Przed Bożym Narodzeniem Dziennik Internautów informował z kolei najpierw o możliwym zamknięciu serwisu Delicious, a później o jego sprzedaży. Wiadomo na razie, że na pewno zmieni on właściciela. Nie jest pewne, co stanie się z innymi serwisami, których Yahoo już nie chce - Yahoo Picks, Yahoo Bookmarks, Altavista oraz MyBlogLog.
Rok temu zniknął też serwis Geocities - kolejny symbol internetu, który jednak nie odnalazł się w nowej rzeczywistości. Była to największa z inwestycji Yahoo, z której firma zrezygnowała - jej wartość to 3,6 mld dolarów. Jak podsumowuje Business Insider, Carol Bartz pozbyła się już projektów wartych 4,8 mld dolarów. Przeprowadzane przez nią cięcia są więc drastyczne. Nie widać też, by na tym miało się skończyć. Firma potwierdziła w połowie grudnia zwolnienie 650 osów, czyli co 20. pracownika. To krok w kierunku obniżenia kosztów operacyjnych. Czy razem z pracownikami firma pozbędzie się także kolejnych projektów? Jest to bardzo prawdopodobne. Niedługo jednak te proste możliwości się skończą. I wtedy zamiast administratora potrzebny będzie wizjoner.





