Tajne rozmowy i cenzura w wyszukiwarkach
2012-02-01 11:45:16W trakcie poufnych rozmów wspieranych przez organizację rządową, posiadacze praw autorskich w Wielkiej Brytanii zaproponowali, by strony, które umożliwiają publikowanie nieautoryzowanych plików były niżej pozycjonowane w wyszukiwarkach.
Brytyjski Departament Kultury, Mediów i Sportu zorganizował dyskusję między różnymi uczestnikami rynku dotyczącą radzenia sobie z piractwem. Rozmowy były poufne, ale organizacja Open Rights Group wystąpiła dwukrotnie z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej. Dzięki temu Open Rights Group otrzymała projekt "Kodeksu postępowania" dotyczącego działań wyszukiwarek internetowych (dokument dostępny na stronie Open Rights Group).
Okazuje się, że projektowany kodeks to świetny dowód na to, że cenzurę można wprowadzać bocznymi drzwiami, nie przez zmianę prawa, ale dzięki tzw. samoregulacji. W projekcie zaproponowano następujące środki, które miałyby zastosować wyszukiwarki:
- przypisanie niższych rankingów stronom, które stale umożliwiają udostępnianie nielicencjonowanych treści;
- pierwszorzędne traktowanie stron certyfikowanych, oferujących licencjonowane treści;
- nieindeksowanie stron, w odniesieniu do których wydano nakazy sądowe:
- poprawienie współpracy w zakresie procedury "notice and takedown", czyli usuwania treści zgłoszonych przez posiadaczy praw autorskich jako pirackie;
- uniemożliwienie stronom "nielegalnym" uzyskiwania wsparcia poprzez reklamę internetową (tzn. te strony nie powinny się reklamować i nie powinny zamieszczać u siebie reklam).
Pod przykrywką walki z piractwem organizacje rządowe chcą nałożyć cenzurę i kontrolować przepływ informacji. Z dokumentu ujawnionego przez Open Rights Group można wyciągnąć dwa wnioski:
1. Przemysł rozrywkowy stale dąży do cenzurowania Internetu i robi to w ramach bardzo różnych inicjatyw jednocześnie.
2. Organizacje rządowe wyrażają zgodę na poufne rozmowy, w czasie których przemysł zaczyna zgłaszać bardzo niepokojące propozycje.





